Wpisy z tagiem: seks

niedziela, 17 lipca 2011
14. Jak nie można, jak można!

- Wyłaź spod tego stołu! Popierdoliło cię? Przestań!
- Nie masz ochoty?
- Nie, nie mam ochoty!
- Krępuje cię, że chcę ci zrobić loda w mieszkaniu brata?
- Tak, to też, pomyślałaś co się będzie działo, jak ktoś wejdzie do pokoju?
- Nikt tu nie wejdzie przez najbliższe pół godziny. Wszyscy poszli oglądać ogródek!
- Nie, przestań. Nic z tego nie będzie!
- Jak to nic nie będzie, przecież widzę że masz ochotę!
- Wyjdź, pogadamy, inaczej wstaję i też idę zwiedzać ten cholerny ogródek!
- Będziesz tego żałować!
- Już żałuję.
- No to dawaj, pokochamy się! Zróbmy jakiś szybki numerek!
- Nie!
- Nie podobam ci się?
- Kurwa mać, zajebiście mi się podobasz!
- No to czemu nie chcesz się ze mną kochać?
- Bo jesteś kuzynką mojej bratowej!?
- No kuzynką, przecież nie jesteśmy rodziną!
- Nie o to chodzi!
- No to o co?
- A o to, że teraz jest miło i fajnie tak? Pijemy wódeczkę, opowiadamy pierdoły, super. Tylko jak coś się nie daj boże spierdoli, to co się stanie? Polecisz do kuzyneczki i się  pozwierzasz, może się mylę?
- Mylisz się!
- Oby, a ja i tak nie chcę ryzykować. Takie zwierzenia kończą się rozwodami.
- Wiesz co? Będziesz tego żałować, zobaczysz.
- No przecież ci mówiłem, już żałuję.



23:22, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 maja 2011
Zasady? Jakie?

Zaraz zwariuję.

Jak mnie kręci dziewczyna z sąsiedniego wydziału. Nie wiem czy inni faceci tak mają na wiosnę. Mnie po prostu rozsadza pożądanie.
Najfajniejsze jest to, że nie jestem jej obojętny. Czuję jak odpływają w siną dal zasady, którym tak uczciwie do tej pory hołdowałem. Im częściej ją widzę, tym mniej mam skrupułów. 
Śmieszne. 
Teraz, gdy poukładało mi się z żoną. Nie narzekam na brak i jakość seksu w domu, ciągnie mnie do obcej baby. Jak magnes. Ostatnio byłem tak nakręcony, że prawie się zacząłem do niej kleić. Niestety, a może na szczęście, przypałętała się jedna "małpa" i swoją obecnością mi to uniemożliwiła. A najbardziej podniecające jest to, że nie wiem, jak ona by na takie moje zachowanie zareagowała. Lubi mnie, wiem to na pewno, wiem że bardzo. Ale czy to wystarczy żeby przyciągnąć ją do siebie i pocałować? Położyć ręce na jej pośladkach i przycisnąć do siebie? Na dwoje babka wróżyła. Albo dopadniemy do siebie, albo zarobię ciężko po gębie. W sumie jest mi to obojętne, no OK, wolał bym tą pierwszą opcję, ta druga, cóż, przynajmniej wiedział bym na czym "stoję". 
Jest też nadzieja, że mi w końcu przejdzie. Bo jak nie, to ratunku nie będzie, sam się pogrążę. 
Ja żonaty, ona mężatka. 
Wariactwo.
.
.
.
14:07, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (7) »
piątek, 25 lutego 2011
Poczuć się wyjątkowo.

Poczytałem trochę blogów, w szczególności dziewczyn które piszą o swoich doświadczeniach z kochankami. Uderzyło mnie w nich jedno. Wszystkie piszą o tym, że kiedy są ze swoim kochankiem czują się wyjątkowe. Czują się najpiękniejsze, jedyne, kochane, czują ze są kimś najważniejszym dla tego faceta.

A gdyby tak się postarać w domku?
Nie, nie krytykuję nikogo. To jest mój pomysł na mały domowy eksperyment.

Wiecie sami jak jest ciężko w domku osiągnąć stan, który ludzie mają gdy są kochankami. Planowanie spotkania, wyczekiwanie, celebrowanie każdej chwili spędzonej razem. Tajemnica, niebezpieczeństwo wpadki, konspiracja. Tego w domu osiągnąć się nie uda. Raczej :-)
Jednak, gdyby przenieść tą wyjątkowość do łóżka? Seks, który nie jest tylko wieczornym "drapaniem po plecach". Jak ten stan osiągnąć? Sam nie wiem. Nie mam zamiaru żonie niczego mówić. Po prostu postaram się celebrować "TE" chwile tak bardzo mocno jak to tylko możliwe. Jak by to miał być nasz ostatni raz w życiu,  jak by to był nasz pierwszy raz, jak bym na nowo ją odkrywał.
Nie będzie łatwo. :-) Po tylu latach odnaleźć tą świeżość i dreszczyk. Mimo wszystko spróbuję. Taki mam plan na najbliższe parę tygodni.

Ciekawe co z tego wyniknie?

09:28, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 07 lutego 2011
Gawędziarz erotoman

Kiedyś usłyszałem taki określenie. To było o mnie.
Że niby za dużo gadam, a za mało robię.
To się zdarzyło jakiś tam czas temu. Wtedy gadałem jak opętany, ale byłem grzeczniutki jak baranek. Śmieszyło mnie to ogromnie i ciągle pozostawałem wierny żonie.

A teraz?
Teraz chętnie bym zadziałał. Tyle że sypią mi się moje plany. Koleżanka, ta piękna której nie rozumiem - wyjechała, nie wiem kiedy wróci, dziewczyna z gg czasem zagaduje, jednak mało co z tego wynika, nowo poznana z sympatii jest spoko, tyle że zbyt daleko...
Pozostaje koleżanka z pracy (ta z najważniejszego wydziału), i młoda. Koleżanka na urlopie, a młoda, cóż... Jakoś nie bardzo się widzę wdanego w romans właśnie z nią.
Może za bardzo staram się szukać? Może lepiej odpuścić?
Z jednej strony, jeśli poszukasz, to znajdziesz. Z drugiej strony - nic na siłę. Sam nie wiem.

Za to w domku przyjemna odmiana.
Piątek był męczący, więc poszliśmy spać, w sobotę żonkę bolała głowa, więc wiadomo, jednak wieczorem w niedzielę bóle ustąpiły.
Było sympatycznie, koronkowo, pachnąco. Mało tego, pamiętała o mojej ostatniej prośbie i umalowała usta krwisto czerwoną pomadką.
Po prostu sielanka.
Nie mogłem się tym wszystkim nacieszyć. Syciłem zmysły, wysysałem soki, czerpałem ile się dało. Ostatecznie nie wiadomo, kiedy przytrafi mi się takie coś ponownie...

 

12:58, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (1) »
środa, 26 stycznia 2011
"Przypomnij mi proszę"

Zastanawiam się, czy moja ślubna zagląda na mojego bloga.
Czemu?
Siedząc wczoraj wieczorem przed komputerem usłyszałem:
"Nie siedź przed komputerem, śmigaj do łazienki!"
Po naszemu oznacza to mniej więcej tyle: "Coś dzisiaj będzie".
Przeczytała o moich niecnych zamiarach, pomyślałem, czy też tak sama z siebie wyszła z inicjatywą?
Ciężko zdziwiony, podreptałem posłusznie wykonać wieczorne ablucje.
Jeszcze bardziej zdziwiłem się wchodząc do sypialni. Żonka czekała na mnie w łóżeczku, wystrojona w koronki. Musiałem mieć nietęgą minę, bo mój widok nieźle ją rozbawił.
Mniejsza o to.
Położyłem się obok, przystępując niezwłocznie do pieszczot. Na moje starania żona zareagowała pierwszym głębokim, choć maskowanym ziewnięciem. Po kolejnych kilku minutach pieszczot, ziewnięcie się powtórzyło.

- Jak jesteś śpiąca, lub zmęczona, to dajmy sobie spokój!
- Ale ja mam ochotę na pieszczoty, nie przeszkadzaj sobie.
- Jak mam uskuteczniać moje pieszczoty, kiedy ziewasz mi nad uchem?
- Już nie będę.
- Na pewno? Może jednak to przełożymy?
- Nie gadaj tyle, lepiej bierz się do roboty!

No to biorę się do roboty, całuję, głaskam, pieszczę, zacząłem się już nieźle nakręcać, gdy usłyszałem takie oto słowa: "Przypomnij mi proszę, żebym pamiętała, że muszę zupę wstawić do lodówki, bo się zepsuje!"

Opadłem na łóżko, obok zdziwionej moją reakcją  żony i zamknąłem oczy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Proszę państwa!
Co za mecz, co za spotkanie! Jaki sensacyjny wynik! Tego nikt się nie spodziewał!
Tego nikt nie był w stanie przewidzieć!

Zupa kontra Krzysztof
1 : 0

 

08:06, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (6) »