Od pisania, od gadania.
To na pewno.
Do tego od internetu.
Poznałem ciekawą dziewczynę na sympatii.
Tak po prawdzie, to ona mnie zaczepiła. Wymieniam się z nią listami. Straszne z nas gaduły. Skąd bierze się to u ludzi? Piszemy o tak wielu sprawach, listy na kilka stron maszynopisu. Ciekawe, jak bardzo można być szczerym z kimś, kogo się nie zna. Z kimś odległym, na drugim końcu Polski albo na drugim końcu wszechświata. Połykam kolejne linijki tekstu, sycę się nimi po kilka razy. Myśli mi bliskie, uwagi, przeżycia, wspomnienia, dotykają i poruszają. Czy umieli byśmy tak szczerze ze sobą rozmawiać, w cztery oczy? Czy w bezpośrednim kontakcie, potrafili byśmy być tak bezpośredni? Zupełnie jej nie znam. Widziałem może dwa zdjęcia. A mimo to czekam na jej list, zaglądam, sprawdzam skrzynkę, czy jest, czy napisała, co napisała. To czekanie zaczyna doskwierać. Długo tak można czekać?
Jestem uzależniony. Od jej listów, myśli w nich zawartych. Jak przyjemnie się je czyta. A dziś wieczorem pustka. Nic nie napisała.
Ciekawe czemu?
