Wpisy z tagiem: Pietrek

niedziela, 19 czerwca 2011
Niemy zachwyt.

- Pioter, skąd u ciebie taka piękna śliwa pod okiem?
- Nie potrafiłem właściwie wyrazić mojego zachwytu.
- Zachwytu? Za to teraz leją w mordę?
- Niemego zachwytu, stary, czasem lepiej milczeć.
- Wyduś wreszcie to z siebie, i tak umieram ze śmiechu widząc cię poobijanego. Za co dostałeś i od kogo?
- Od Kaśki.
- Od tej nowej laski którą bajerujesz?
- No...
- Nie no, tylko za co? Ile już kręcicie, drugi tydzień?
- Drugi i zapewne ostatni.
- Czemu?
- Wczoraj chlapnąłem niepotrzebnie językiem, jak wylądowaliśmy w łóżku.
- Seksiliście się?
- Nie, mieliśmy się seksić ale nic z tego nie wyszło...
- Bo?
- Bo jak ją zobaczyłem na golasa to powiedziałem: rany, ależ ty masz wielką tą dupę!

 




21:56, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 lutego 2011
Pomyłka

Pomyślałem, co mi tam. Wyślę to zboczone zdjęcie z poprzedniego wpisu do dziewczyny, jak mi poradziła Agnieszka_w_Krakowie. Zobaczymy czy się obrazi czy potraktuje to jako żart. Pod zdjęciem dopisałem, że jest to jedyny łańcuszek szczęścia jaki jestem w stanie zaakceptować, jeszcze tylko adres...

I się stanęło...

Ponieważ nie czuję się najlepiej, siedzę pod pierzyną. Laptop lata na kolanach we wszystkie strony, jedną ręką pisałem, w drugiej miałem gorący soczek malinowy w kubku. Jakoś ta ręka mi się omsknęła i.... list zaadresowałem do Pietrka, nawet tego nie zauważając.
Poszło, spojrzałem zadowolony jak leci w świat... i wtedy do mnie dotarło, że owszem leci, ale pod niewłaściwy adres.

Pietrek zadzwonił 5 min. później.

- Co mi tu przysyłasz zboku jeden, co?
- Eeee..... łańcuszek szczęścia.
- No widzę że łańcuszek. Żony nie ma dwa dni w domu i co? Pierdzielą się kanarki w głowie?
- Miałem wysłać komu innemu, sapnąłem. Ręka mi się omsknęła...
- Teraz to mnie wkurzyłeś, zawarczał Pietrek. Jakąś orgietkę szykujesz tak? Przyznaj się! Chata wolna to zaszalejesz... A najlepszego kumpla nie powiadamiasz... Co najwyżej przez pomyłkę!
- Nie robię żadnych orgii, porąbało cię? Tak chciałem zagadać do znajomej kumpeli.
- Do laski zboczone obrazki wysyłasz?
- Ale to ona zaczęła! Przysłała mi jakiś zboczony łańcuszek szczęścia, że niby mam teraz coś jej miłego napisać...
- No to pisz baranie, a nie zdjęcia pornograficzne rozsyłasz!
- Co mam pisać?
- Ja pitolę... wszystko muszę ci tłumaczyć? Pisz że ją lubisz, że ładna jest, że ją podziwiasz, co tam, że ładna jest..
- Ładna już była!
- Przeszkadzasz mi się skupić! Jeszcze raz... ładna była?
- Była.
- No napisz jej jeszcze coś miłego!
- No to wiele nie napiszę.
- Czemu? Zapomniałeś jak się laski bajeruje?
- Ja jej prawie nie znam!
- Nie znasz jej? Ale zdjęcia zboczone to wysyłasz?
- Czepiasz się...
- Głupiś! To znak o boga!
- Przecież ty nie wierzysz...
- Mówię ci ze od boga!
- Noo... przyznałem zrezygnowany.
- No. List dotarł do mnie po to, żebym cię nawrócił z drogi niewiernej.
- Z czego?
- Ze niewiernej, ten, ze złej drogi. Na właściwą!
- Czyli?
- Wolne masz?
- Mam.
- Żona pojechała?
- Pojechała.
- No to umów się z tą laską!
- Z którą?
- Z tą, co jej zdjęcie miałeś wysłać!
- Aaa.... po co?
- Jak to po co! Żeby ją lepiej poznać! Do laski ładnie zagadaj, na jakąś kawkę zaproś. Co ci szkodzi?
- Szkodzi mi, że jestem żonaty?
- Sraty, taty. PISZ! Jak tam, kurujesz się?
- Kuruje...
- No to zdrowiej, do weekendu musisz śmigać!
- Nooo... zdrowieje...


Więc, ten, tego... napisałem.
I wiecie co?
Przyjęła zaproszenie...
Oj, matko, matko, żebym tylko się w jakieś kłopoty nie wpakował!




Tagi: ja Pietrek
23:00, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (5) »
piątek, 15 października 2010
Się doczekałem!

- Co ty dzisiaj koligen taki zadowolony z siebie, zapytał Pietrek.
- Ja zawsze jestem z siebie zadowolony, zapomniałeś?
- Prawie zawsze, sprostował Pietrek. Nie byłeś wczoraj na delegacji?
- Byłem.
- Czegoś tu nie rozumiem, z delegacji zawsze wracasz ciężko skacowany i jeszcze ciężej wkurwiony. Ostatnim razem, to trzymało cię dwa dni, jak mnie pamięć nie myli.
- Nie myli cię.
- No? To co?
- Niiiicccooo...
- NIE? Naprawdę? NIEMOŻLIWE?
- Możliwe, możliwe...
- Doczekałeś się?
- No ba.
- Opowiadaj!
- Co tu opowiadać, doczekałem się. Wieczorem żonka miała dla mnie niespodziankę.
- Stary, ostro pojechała, w środku tygodnia?
- A co. Jak "szaleć", to "szaleć", nie?
- Jak było?
- Fajnie, zupełnie jak bym to robił pierwszy raz w życiu.
- Qurna... aż tak dobrze?
- Dobrze, ..........i szybko.
- Hahahahahahaha szybko? To ile?
- Jak byś przypościł dwa miesiące, to też miał byś szybki numerek.
- To żona niezadowolona.
- Zadowolona.
- Jak? Przecież było szybko.
- To co, ja nie mam 15 lat, zająłem się żonką zanim zaczęliśmy. Najpierw ją popieściłem, a później przystąpiłem do działania właściwego.
- Aaaaaaa,  ........ile?
- Co ile?
- Ile czasu ci to zajęło, to właściwe działanie.
- A jak myślisz?
- Myślę że 5-10 minutek.
- W sumie, prawie trafiłeś.
- To znaczy ile, pięć?
- Jeszcze tak, ze dwie dwie minuty różnicy.
- Siedem?
- Trzy...
- Zwierzaku.... hehehehehehe.
- Spaaaaaaadaj!

 

13:44, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (6) »
piątek, 08 października 2010
Kochanka winna być!
Kochanka winna być piękna! Stwierdził Pietrek.
Musi być piękniejsza od żony, i co ważniejsze, musi mieć większy biust niż ślubna. Inaczej zdrada nie ma sensu.
- Aha, mruknąłem.
- Dobrze żeby była przy kasie, żeby miała własny samochód i własne mieszkanie. Najlepiej żeby mieszkała sama, bez dzieci, ewentualnie żeby mogła dzieci oddać dziadkom na przechowanie.
- No, potwierdziłem. A mąż?
- Lepiej żeby była bez męża, po co dodatkowe komplikacje, wystarczy że masz żonę nie? Dobrze też, żeby była z miasta obok. Ciągnął Pietrek. Nasze jest za małe. Niby nie jest małe ale jednak, gdzie się nie ruszysz, zawsze spotkasz kogoś znajomego.
- Mhm...
- No i jeszcze żeby nie była całkiem głupia.
- Oj tak, przytaknąłem.
- No jakaś super mądra to niekoniecznie. Ale żeby miała trochę oleju w głowie. Akurat tyle, żeby nie dzwoniła wieczorami do ciebie do domu.
- Wiesz co? Zapytałem.
- Co?
- Baby też mają takie zwidy, jak ta twoja kochanka.
- Jakie?
- Biały rycerz na wielkim koniu, czy wielki rycerz na białym koniu?
- Chyba z wielkim koniem, co?
- Mniejsza o to. Pietrek?
- No?
- Czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Jak to czemu, żeby cię pozytywnie zainspirować!
Tagi: Pietrek
08:52, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 września 2010
Rozmowy facetów przy piwie.
Spotkałem Pietrka.

- Żonka wróciła?
- Wróciła.
- Nooo, stary, to sobie odbijecie zaległości?
- Tzn?
- No co, ja bym się pobzykał tak parę razy, na zapas!
- Ja też...
- To nie bzykacie się?
- No i tak i nie...
- E.... nie kapuję?
- No powiedzmy, że na razie pieszczoty muszą wystarczyć.
- U stary, to porażka...
- Czemu?
- No tylko mi nie mów, że kutas cię nie swędzi?
- Swędzi, ale mówiłem ci, odrobina pieszczot i nie jest tak źle.
- Bo ty dureń jesteś, jak żona dać nie chce, to trzeba sobie na boku poszukać!
- No a jak nie może?
- Baba nie może? Przestań.
- Poważnie, a jak jest chora, albo źle się czuje?
- No to co innego, choć jak ciągle chora i źle się czuje, to trzeba szukać.
- To nie dla mnie.
- Bzykać się nie lubisz?
- Lubię.
- No to co jest nie dla ciebie?
- Nie dla mnie jest szukanie na boku.
- Świętoszek.
- Czemu świętoszek? Po co mam szukać, jak w domku fajna kobieta. Trochę teraz niedysponowana, kiedyś jej przejdzie.
- Przestań, mówię ci, nie ma to jak kochanka. Najlepiej młoda.
- Tak wiem, teraz możesz, to szalejesz, ciekawe jak długo.
- Ile się da. Mi też coś się od życia należy!
- No proszę, a pomyślałeś o tej swoje kochance?
- Pewnie! Jak o niej myślę to od razu mi staje!
- Pytam czy pomyślałeś o jej uczuciach? Myślisz, że dla niej to takie sobie puste bzykanko?
- Tak mi mówiła...
- Naiwniaku... popatrz uważnie. Dziewczę zakochane bez pamięci...
- Weź... tak myślisz?
- Ja to widzę! I co, myślisz że ot tak, powiesz jej, że już ci nie odpowiada, i się rozstaniecie?
- A nie?
- Oj nie stary... nie... będzie kwas...
- To co ja mam teraz zrobić?
- Poważnie pytasz?
- Poważnie!
- Zakochaj się w niej!
- I będę latał za nią jak piesek?
- Przyda ci się ruch!
Tagi: Pietrek
21:13, krzysiekzsympatii
Link Komentarze (5) »