Wpisy z tagiem: stara miłość

czwartek, 07 października 2010
Cieńki bolek do kwadratu.
Ze spotkania nici.
Nie będzie rozpamiętywania przeszłości, opowieści o tym co było, wspólnego picia piwa, zastanawiania się nad tym co by było gdyby.
Na początku termin nie pasował, później coś tam było nie tak. Kiedy zapytałem o co tak naprawdę chodzi, dowiedziałem się, że ona po prostu nie jest zainteresowana spotkaniem ze mną. Tak w pierwszym odruchu zgodziła się przyjąć moje zaproszenie, jednak obecnie doszła do wniosku, że to bez sensu.

No przepraszam bardzo.
Że niby co? Ja jestem bez sensu?
Aż taki niegodzien, żeby poświęcać mi odrobinę atencji?
Cóż...

Tak więc, "onetowa sympatia / stara miłość" całkiem zardzewiała...
niedziela, 03 października 2010
Onetowa sympatia / stara miłość
To się porobiło wczoraj!

Błąkając się po serwisie, natknąłem się, na moją byłą dziewczynę.
Jeszcze z czasów studenckich.
A to było tak.

Poznaliśmy się, na jakiejś imprezie, których było wiele, w akademiku.
Później było kolejne spotkanie, i jeszcze jedno i jeszcze.
Zakochałem się w niej, bez pamięci.
Jak to się mówi, "paliłem cholewy" przez dobre pół roku.
To był jeden z przyjemniejszych momentów, w moim studiowaniu.
Romantyczne wieczory, trzymanie za rączkę, szalony seks.
Czego więcej chcieć.
Aż tu nagle, z dnia na dzień, wszystko się zmieniło.
Okazało się, że ja to jednak nie jestem tym jedynym.
Tym jedynym został ON.
Dosłownie, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień.
Jakieś dwa lub trzy tygodnie po wstrząsie, kiedy dowiedziałem się, że jestem pomyłką (JEJ POMYŁKĄ!!!), spotkałem ICH razem, trzymających się za rączkę, przytulonych, zakochanych.

Bolało.

Długo do siebie dochodziłem.
Ostatecznie, dzięki pomocy sympatycznych koleżanek, luźnego studenckiego życia i upływowi czasu, pogodziłem sie z tym faktem.
Hmmm.. jak to teraz wspominam, to okazuje się, że tych chętnych do pomocy, to było całkiem sporo ... ciekawe co? Że też wtedy na to nie wpadłem :-P
Mniejsza o to.

A ONI?
Jeszcze tego samego roku pobrali się, na studiach. Na piątym roku ONA była z pierwszym dzieckiem w ciąży. Taka szczęśliwa.

A teraz, spotykam JĄ, na tym straszliwym portalu.
Rozwiedziona, samotna, z dwójką dzieci.
Szuka szczęścia.

Pierwsza myśl?
Dobrze ci tak! Super! Bardzo dobrze!
Trzeba było wybrać MNIE!
Jesteś sama? I pięknie, ja też kiedyś byłem sam. Powiedz, jak to jest być czyjąś życiową pomyłką? Mąż cię zdradził? Miłość nie pomogła? No popatrz... a ja swojej żonki nie zdradziłem!


Druga myśl?
Szkoda, szkoda że ci się w życiu nie udało z tym małżeństwem.