Wracają do mnie fragmenty wczorajszej rozmowy z Adamem.
Żona Adama, jego ex, to zajebista dupa. Nie przychodzi mi do głowy żadne inne równie dosadne określenie urody tej kobiety. Na samo wspomnienie jej osoby, faceci dostają wzwodu. Strasznie mnie to męczyło wczoraj. Jak można się z taką laską rozwieść?
To pytanie często wraca. Kiedyś miałem podobny dylemat z koleżanką, tą piękną, której nie potrafiłem zrozumieć. W tym wypadku wystarczyło pół godziny rozmowy, by zrozumieć. Ale ex Adama taka nie jest! Normalnie się wysławia, myśli składa precyzyjnie, mówi z sensem. Więc czemu? Może wina leży po stronie chłopa? Włącza się myślenie - "Jak ja bym miał taką żonę jak ty, to bym..." Doświadczenie podpowiada - niekoniecznie. Niekoniecznie "byś".
Coś musiało być nie tak i to mocno, skoro się nie udało, z powodu byle błahostek ludzie się nie rozwodzą, prawda?
Co na to Adam? "Te piękne wkurwiają bardziej".
No, ciekawe...
A młoda przewraca oczami i dziwnie się do mnie uśmiecha. Niech mi to ktoś wytłumaczy! Nie prościej było by powiedzieć do mnie z rana: "facet, zaczepiałeś mnie, do cycuszków się dobierałeś, co udajesz że nic nie pamiętasz? Łyso ci teraz?"
Pyta mnie młoda z samego rana. - Co było? Nic nie było, nie rozumiem pytania. (Postanowiłem przypalić głupa - metoda sprawdza się w 99% wypadków) - Akurat, zaraz mi powiesz że nic nie pamiętasz, co? - Ja wszystko pamiętam, pytaj o co chcesz, tylko precyzyjnie, bo teraz to nie kapuję, o co kaman? - Przyznaj się, jak wróciłeś do firmy to byłeś wstawiony! - Wypiłem z Adamem po jednym piwku, gorąco było... - Po jednym piwku, to to nie było, ściemniać to możesz szefa nie mnie. Po jednym nie jesteś taki odważny. - Odważny? Chryste, nie drażnij mnie, coś było nie tak? - A co pamiętasz? - Wszystko! - No to opowiedz! - Wróciłem do tego kołchozu, sprawdziłem pocztę, pomogłem ci dokończyć pismo. I tyle. - I nic więcej? - No dobrze. Dawaj. Skoro wiesz więcej niż ja, to zakończ moje męki, dobij. Co zrobiłem? - Nic. - Nic? - Nic, ale byłeś wstawiony i to nieźle!
Hehehe jak to nic.... a cycuszki to kto posmyrał? Ciężko się przyznać, że pozwoliłam koledze na więcej?
Tym razem się udało przypalić głupa. Ciekawe czy następnym razem metoda też zadziała?
Nabiera coraz realniejszych kształtów. Kolega Adam ma bardzo sprecyzowane potrzeby w tym kierunku i uporczywie popycha sprawy we właściwą stronę. Termin już jest ustalony, noclegi też, dziewczyny się szykują...
Kurde, ciekawi mnie jak to wszystko wypali. Trzy dni i dwie noce z obcą babą, której nawet na oczy nie widziałem. Kolega twierdzi, że fajna z niej dupcia (cokolwiek to znaczy), i przyznaję, brzmi to zachęcająco.
Tak się rozochociłem, że zaraz chyba polecę "molestować" młodą. Choć w sumie, to nawet już nie jest takie fajne. Zdaje mi się, że wolał bym, żeby choć trochę się opierała, ostatecznie to ja ją mam molestować a nie ona pakować się ciągle na mnie, prawda?
Narozrabiała. Ma jakiś tam zakres obowiązków, kilka tematów które ma obowiązek dopilnować. I co? I okazało się, po kontroli którą przeprowadziłem (obowiązkowej...), że w papierach jest bałagan. Aż tak wiele tego bałaganu nie ma, jednak to co jest, mocno zaskakuje. Wszystko wynika z... lenistwa. Są rzeczy które należy zrobić od razu, nie zostawiając ich sobie na później. A jak się nie che zrobić od razu i się zostawia, to robią się luki, również w pamięci, jeden nie przygotowany dokument ciągnie drugi i tak rodzi się bałagan.
Co na to młoda? Zakłada coraz krótsze spódniczki i coraz bardziej wydekoltowane bluzeczki. I patrząc mi w oczy trzepoce rzęsami mówiąc: "Ja to wszystko zaraz poprawię"
- Znowu gapisz mi się w cycki! - A co mam robić? Wylewasz mi się cała na biurko! - Nie wylewam tylko się o nie opieram! - No i co za różnica, gdzie mam się gapić? - W dokumenty, o tutaj! - Nie mogę się skupić na tych dokumentach, zostaw je proszę, za chwilę sam się nimi zajmę! - Ale ja chcę ci pokazać! - No to już pokazałaś! - Ale nie cycki! - Czy ja coś mówiłem? - Nie, ale ja wiem swoje! Bądź profesjonalistą, swojego samca zostawiaj w domu! - A ty mogła byś zostawiać w domu swoje cycki!
Jestem skończonym durniem. Kochana żonka w domu, którą sam bardzo kocham. Poukładane życie rodzinne. Fajna praca. I co?
Młoda przyszła dzisiaj do mnie, było małe zadanie do wykonania, żeby je zrealizować musieliśmy usiąść razem przy biurku. Zdanie zrobione a jestem roztrzęsiony. Młoda przysunęła się do mnie. Czułem jej zapach. Niby to przypadkiem musnęła mnie nogą, zaczepiła ręką... Chryste... litości. Nie potrafię jej się oprzeć. Sprawia mi to przyjemność.
Dureń, dureń, dureń! GDZIE ROBISZ TAM NIE RUCHASZ! ZERO ROMANSÓW W PRACY!