Wpisy z tagiem: wspomnienia
niedziela, 03 października 2010
Onetowa sympatia / stara miłość
To się porobiło wczoraj! Błąkając się po serwisie, natknąłem się, na moją byłą dziewczynę. Jeszcze z czasów studenckich. A to było tak. Poznaliśmy się, na jakiejś imprezie, których było wiele, w akademiku. Później było kolejne spotkanie, i jeszcze jedno i jeszcze. Zakochałem się w niej, bez pamięci. Jak to się mówi, "paliłem cholewy" przez dobre pół roku. To był jeden z przyjemniejszych momentów, w moim studiowaniu. Romantyczne wieczory, trzymanie za rączkę, szalony seks. Czego więcej chcieć. Aż tu nagle, z dnia na dzień, wszystko się zmieniło. Okazało się, że ja to jednak nie jestem tym jedynym. Tym jedynym został ON. Dosłownie, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Jakieś dwa lub trzy tygodnie po wstrząsie, kiedy dowiedziałem się, że jestem pomyłką (JEJ POMYŁKĄ!!!), spotkałem ICH razem, trzymających się za rączkę, przytulonych, zakochanych. Bolało. Długo do siebie dochodziłem. Ostatecznie, dzięki pomocy sympatycznych koleżanek, luźnego studenckiego życia i upływowi czasu, pogodziłem sie z tym faktem. Hmmm.. jak to teraz wspominam, to okazuje się, że tych chętnych do pomocy, to było całkiem sporo ... ciekawe co? Że też wtedy na to nie wpadłem :-P Mniejsza o to. A ONI? Jeszcze tego samego roku pobrali się, na studiach. Na piątym roku ONA była z pierwszym dzieckiem w ciąży. Taka szczęśliwa. A teraz, spotykam JĄ, na tym straszliwym portalu. Rozwiedziona, samotna, z dwójką dzieci. Szuka szczęścia. Pierwsza myśl? Dobrze ci tak! Super! Bardzo dobrze! Trzeba było wybrać MNIE! Jesteś sama? I pięknie, ja też kiedyś byłem sam. Powiedz, jak to jest być czyjąś życiową pomyłką? Mąż cię zdradził? Miłość nie pomogła? No popatrz... a ja swojej żonki nie zdradziłem! Druga myśl? Szkoda, szkoda że ci się w życiu nie udało z tym małżeństwem.
piątek, 17 września 2010
Wizyta w przedszkolu.
Pani przedszkolanka zadzwoniła. Dzięki temu jestem lżejszy o 80zł. Bo pani zbiera na śliczne książeczki dla dzieci. OK, 80zł to dla mnie nie jest wielki problem. Dla innych, i owszem. Bo przecież na tym 80zł się nie kończy, do przedszkola dzieciaka trzeba wyszykować, zawieźć, przywieźć, czesne opłacić. Jak ma się jedno dziecko to pal sześć. A jak jest ich troje? W sumie to i tak sukces, to przedszkole, bo wielu rodzicom, swoich pociech umieścić się w nim nie udało. A to wszystko dzięki przyjaznemu, państwu stawiającemu na rodzinę. To dopiero kpina. Dobra, dość narzekania. Wizyta w przedszkolu miała też nieoczekiwany i przyjemny incydent. Spotkałem w nim swoją pierwszą Kobietę. Kobietę piszę przez duże "K" bo jest to osoba, z którą zrobiłem "to" pierwszy raz. Nie jakieś tam zabawy w doktora. Tylko tak naprawdę. Pamiętne wakacje, lipcowa gorąca noc, mgła ścieląca się nad wodą, przygasające ognisko i my przed namiotem na kocyku. Dobrze że żaby skrzeczały tak głośno, nie było słychać naszych jęków :-) Ja 17sto letni podrostek i ona, 29cio letnia kobieta. Nasz związek nie przetrwał nawet tych jednych wakacji. Jakim ja mogłem być dla niej wtedy partnerem. Ale wspomnienie pozostało ;-) I sentyment.
środa, 11 sierpnia 2010
Zaczepiła mnie
moja była dziewczyna, jeszcze z czasów studenckich. Na gg. (wqrwia mnie ten program). Co u ciebie słychać, jak tam, co tam. Gadka-szmatka. Wkurzający był już sam fakt że na gg. Ja nie tęsknię. Nie wspominam. Było, minęło. Po co mnie zaczepiałaś? Jeden raz nie wystarczył? Pogruchaliśmy sobie miło. Powinno wystarczyć. Na dyskusje się zebrało dziecinie. I to ze mną, obśmiewcą wiarołomnym i zatraconym. Chciała mnie nawrócić "na łono"? Dyskusja o wierze (ona wierząca-zaangażowana-walcząca), piekło, niebo, piszę do niej: odpuść sobie dla mnie to puste frazesy, dziecinne wyobrażenia, infantylne porównania, chcesz mnie obrazić? Nie odpuszcza. Jak sobie wyobrażam raj? Pytam, wiesz coś o raju? Tak mnie sprawdzasz, czy naprawdę chcesz wiedzieć? Ona twierdzi, nikt nie wie jak tam będzie ale będzie pięknie. Na to ja piszę: Będę chędożył wszystkie laski jakie wpadną mi w oko. Niekończąca się orgia, coraz większa i wyuzdana. Nie..., ona na to, w niebie seksu nie będzie. No to jednak kur... mać, coś o tym raju wiesz! No to jak wiesz to co mnie kłamiesz, że nikt nie wie... Bo tam będzie inaczej, bezcieleśnie... To ja dziękuję! Podoba mi się moja cielesność! Jak tam jej nie będzie to ja sobie poszukam innego raju! No i się obraziła. Trzeba było mnie nie zaczepiać. Nic się nie zmieniłaś "I"... Matko, ja tez kiedyś taki byłem? |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|