Wpisy z tagiem: żona
czwartek, 14 lipca 2011
16.
Czytam sobie ten śmieszny poradnik o uwodzeniu kobiet. Traktuję go jak zbiór dowcipów. Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby coś takiego napisać. Ba! Jak bardzo trzeba być zdesperowanym, żeby uwierzyć w jego skuteczność. Czytałem wczoraj fragmenty żonie. Uśmialiśmy się serdecznie.
piątek, 17 czerwca 2011
W jaki sposób
sypiacie? Ale, ale! Są też dobre strony seksu na podłodze. Jakie? No jak to jakie, łóżko nie skrzypi....
sobota, 04 czerwca 2011
Teściuniu - zięciuniu.
Siedzimy wieczorem z teściem przy stole. Pijemy wódeczkę, raz na jakiś czas tak nas nachodzi, żeby sobie wypić. Dyskusja zeszła na tematy męsko damskie. W obecności teścia muszę myśleć o tym co mówię, wszak moja żona, to jego ukochana córuchna. Nie jest to łatwe po kilku kieliszkach, ale daje radę.
- A szwagierka syna, ze strony żony zrobiła sobie operację! Zaczyna Teść.
- Jaką?
- Plastyczną!
- Wow... ma teraz większe cycki?
- Tam cycki, nogi sobie operowała.
- Nogi? Operacja plastyczna na nogi? Coś ci się teściu popierdzieliło.
- Nic mi się nie popierdzieliło. Jest jak mówię. Zrobiła sobie operację plastyczną na nogi!
- No ale jak? Przecież proste te nogi miała.
Staram się przypomnieć jak to dziewczę wygląda, cóż, nogi, ręce, cycek, gładka buzia... co to za operacja na nogi?
- A widzisz, kontynuuje teść, na stopie miała jakąś wystającą kostkę, i tak kostka przeszkadzała jej zakładać wąskie buciki.
- No i?
- No i poszła do lekarza żeby jej tą kostkę zoperował.
- Ja pierdziu, czegoż to baby nie wymyślą, żeby nogi operować?
- Taaa, ale to nie wszystko.
- Wiedziałem, cycki też sobie powiększyła!
- Oj zięciuniu, co tymi tu z tymi cyckami.
- Bo ja lubię cycuszki.
- Kto nie lubi, więc, wracając, zrobiła sobie tą kosteczkę.
- To już wiem, ale było coś jeszcze?
- A, tak, teraz jej się ta rana po operacji nie chce zagoić. Już będzie miesiąc jak jej się ta noga babrze. Co ją pozszywają, to się jej ropa zbierze i pękają szwy.
- Matko i ojcze! Przesrane, a ja myślałem że dziewczę jakieś takie poukładane jest. Po co jej to było?
- Tak, buciki chciała nosić wąziutkie.
- Teraz będzie nosić tylko kalosze...
- Oj będzie, będzie, a co się nacierpi.
- A widzisz, ja to bym moją żonkę też na operację wysłał.
- Na co?
- Na operację plastyczną, zrobił bym jej większe cycuszki!
- Jedna taka już była, ta szwedka, co to jej teraz obudzić nie potrafią.
- Ja wiem, wiem, twoja ukochana córeczka, tobie szkoda, ale popatrz na ten problem z mojego punktu widzenia.
- Co wymyśliłeś?
- Nic, tak tylko, prosta kalkulacja. Jak się operacja uda, to będę miał żonkę z większym cycem. tak?
- Tak.
- A jak się nie uda, to będę miał nową żonę! Jak by się nie skończyła ta historia, zawsze jestem na plusie.
- Oj, zięciuniu...
- Co?
- W sumie to nawet dobrze kombinujesz!
- To jak? Po maluchu? Polewać?
- Chorego pytasz?
![]()
środa, 16 marca 2011
Groźba
- "Kup sobie jakieś nowe koronki", poprosiłem ślubną.
środa, 09 marca 2011
Jak świętować, to na maxa!
Najpierw był obiad w restauracji.
poniedziałek, 07 marca 2011
Czwartek, piątek, sobota i niedziela, czyli historia jednego focha.
Czwartek - wieczór. W sumie szykowaliśmy, to za mocno powiedziane. Każde z nas robiło swoje. Mijaliśmy się bez słowa. Mój wkurw był przeogromny. Oczywiście z powodu focha żony. Bardzo żałowałem tego urlopu. Mogłem go spędzić o wiele przyjemniej w pracy...
Sobota. Przygotowania do imprezy w pełni. Po południu przyjechali goście. Zrobiło się sympatycznie. Posiedzieliśmy, wypiliśmy to i owo. Po kilku kolejkach, foch żony miałem głęboko w dupie. Było dobrze.
Popołudnie i wieczór zleciały nie wiadomo kiedy. Być może foch trwał nadal, jednak jakoś nie bardzo mnie to interesowało. Totalny luz... Niedziela Bladym świtem przetarłem oczy, wyłączyłem budzik. Godzina 8ma rano, czas dla maniaków ASG. Normalni ludzie w niedzielę o tej porze smacznie śpią. Powlokłem się do łazienki. Zimna woda przywróciła mnie do życia. Żona jeszcze spała (z synem oczywiście, bo jak foch, to foch, nie?) Miałem czas żeby się pozbierać, spakować i uszykować na wojnę. Rześki poranny chłód. Zbiórka w lesie. Cały dzień biegania z takimi samymi dziwakami jak ja, dobrze mi zrobił. Do domu wróciłem późnym popołudniem, kompletnie wymęczony i szczęśliwy. Foch razem z żoną i synem, bawili w tym czasie na spacerze. Po powrocie ze spaceru szybka decyzja, mały ciągle kaszle, nie nadaje się do przedszkola. Wieziemy go do ukochanego dziadziusia (teścia). Wieczór u teściów spokojny. Leżymy z żoną w łóżku, po raz pierwszy w ten weekend. Być może foch wolał by położyć się z żoną gdzieś indziej, jednak nie bardzo jest gdzie, tym bardziej że synu śpi z dziadkiem ("Mama, dziś chcę z dziadziusiem się położyć, ty idź do taty...") Foch leży zapewne pomiędzy mną a żoną, bo żona odsunęła się ode mnie daleko. Całkiem to zrozumiałe, taki wielki foch, sporo miejsca w łóżku zajmuje. Obróciłem się dupą do focha (i żony). Zaraz zasnę. Tylko ten dziad mojej kobiecie spać nie daje. Wierci się ta moja ślubna na łóżku. Coś ją dręczy. Co mnie to. Ostatecznie to nie mój problem i nie mój foch, sama gada wychodowała, niech sama się z nim męczy. Najwyraźniej foch wygrał walkę z żoną, zmuszając ją do rozmowy, usłyszałem: - Może byś w końcu mnie PRZEPROSIŁ? - CO? - Kiedy zamierzasz mnie przeprosić? - Za co? - Za tego okropnego siniaka na szyi. - Którego? Mówisz o tej małej malince, która całkiem już prawie zniknęła? Z jej powodu popsułaś mi cały weekend? - Wiesz dobrze, że ja nie cierpię chodzić posiniaczona. - Moment, kiedy ostatnio chodziłaś posiniaczona? Co? Może ukrywasz przede mną siniaki o których nic nie wiem? Co to do jasnej cholery ma znaczyć? Nie mogę żony w szyję pocałować? - Możesz, ale bez malinek! - A czemuż to bez malinek? Po figlach musisz do domu do męża wracać? Jeszce się koleś zorientuje, że coś nie teges? Raz na ruski rok malinkę zrobiłem, z tego powodu takiego focha robić? - Bo ja nie lubię malinek! - Ja też wielu rzeczy nie lubię, nie robię ci jednak z tego powodu fochów. Może powinienem zacząć? - O czym ty wygadujesz? - Jak tam twoja dolegliwość? Możemy się kochać? - Nie, znowu coś mi się porobiło. - Porobiło? No cóż, siła wyższa, ja to rozumiem, ale powiedz proszę, masz zamiar coś z tym zrobić, czy przez następne pół roku mam czekać aż się wyleczysz? - A co, nie możesz poczekać? - Szczerze? Mam dość czekania. Nie chce mi się po raz kolejny czekać. - Tak? Poszukasz sobie zastępstwa? - Nie. Nikogo nie będę sobie SZUKAĆ! Tylko może się zdarzyć, że zastępstwo samo się znajdzie, bez szukania. Żebyś nie była zdziwiona! Dziwne. Foch zniknął, wyparował, przestał istnieć. Zona przysunęła się do mnie bliżej. - Przecież mogę cię popieścić inaczej... chcesz? - Inaczej? - No wiesz... - Nie chcę! Nie chcę inaczej. Mam dość inaczej! - Nie chcesz pieszczot? - Nie, nie chcę, przyjdź do mnie jak będziesz zdrowa, dobrze? A teraz DOBRANOC ! .
.
.
Poniedziałek
Dzisiaj ja mam focha. Wiecie, jest jeszcze taki malutki. No ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Ostatecznie słońce co dopiero wstało...
.
![]()
piątek, 25 lutego 2011
Poczuć się wyjątkowo.
Poczytałem trochę blogów, w szczególności dziewczyn które piszą o swoich doświadczeniach z kochankami. Uderzyło mnie w nich jedno. Wszystkie piszą o tym, że kiedy są ze swoim kochankiem czują się wyjątkowe. Czują się najpiękniejsze, jedyne, kochane, czują ze są kimś najważniejszym dla tego faceta.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Się skończyło
Jutro ślubna wraca do domku.
poniedziałek, 07 lutego 2011
Jaki poniedziałek...
... taki cały tydzień?
Gawędziarz erotoman
Kiedyś usłyszałem taki określenie. To było o mnie.
|
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|