Wpisy z tagiem: wypadek
środa, 25 sierpnia 2010
Pijana śmierć.
Jechałem dziś rano do teściów. Odebrać syna. Synu ( lat 6 ) razem z teściami balował przez dwa tygodnie na wakacyjnych wojażach. Jadąc prostą drogą trudno wyobrazić sobie, że z naprzeciwka zbliża się śmierć. Śmierć, pod postacią pijanego kierowcy o imieniu Dawid, lat 27, z 2,5 promila alkoholu we krwi. Zobaczyłem go tuż za wzniesieniem, właśnie mijałem się z ciężarówką gdy nagle wyskoczył z za niej biały ford courier. Co sobie w tym momencie pomyślałem? Nic. Nie było czasu na myślenie. Już po wszystkim uświadomiłem sobie, że od momentu kiedy zobaczyłem to auto, do chwili czołowego zderzenia, miałem jakieś 2-3s czasu. Zadziałał instynkt, hamulec w podłogę i kierownica maksymalnie w prawo. Udało się, uciekłem do rowu. Jedynym skutkiem minięcia się z pijakiem była stłuczona szyba, rozbite lusterko i przerysowany bok auta. Pijak się nie zatrzymał, tylko nadal wyprzedzał ciężarówkę. Miał pecha, bo z naprzeciwka nadjechała druga, jeszcze większa. Musiał hamować, uciekł za ciężarówkę z zamiarem ponownego wyprzedzenia. Widział to wszystko kierowca ciężarówki. Wystraszony tym co się stało, zahamował. Pijak tego już nie zauważył i wjechał prosto pod niego. Skutek. Dwa auta rozbite, uszkodzona ciężarówka. Wysiadłem z mojego samochodu, cały roztrzęsiony i ruszyłem biegiem do pijaka. Całe szczęście nadjechali inni kierowcy, wysiadł też kierowca ciężarówki. Nie pozwolili mi oni zbliżyć się do pijaka, całe szczęście, bo bym go rozszarpał na strzępy. W aucie pijaka pasażer, równie pijany co kierowca, na podłodze auta 2,5 litrowa butla taniego wina, prawie cała rozpita. Pasażer w chwili wypadku, nie był zapięty pasami, wyciął o przednią szybę głową. Zabrało go pogotowie zapiętego w gorset, z podejrzeniem uszkodzenia kręgosłupa. Pijak sobie popłakiwał. Na siedząco, obok rozbitego samochodu. Nie był w stanie ustać na nogach. Przyjechała straż, policja, zebrała zeznania, dokumenty. Spisałem polisę sprawcy, jego dane. Mój samochód był w stanie się poruszać, więc odstawiłem go na pobliski parking. Po dokładnych oględzinach podwozia stwierdziłem, że dojadę do domu. Całe szczęście, nie mieszkam daleko od miejsca wypadku. Żeby było ciekawiej, pojazd sprawcy był świeżo zakupiony. Polisa ubezpieczeniowa i dowód rejestracyjny, wystawione były na poprzedniego właściciela. Nie mam pojęcia co będzie dalej. Myślę że będzie sprawa w sądzie. Auto u mechanika, ciekawe co jeszcze uległo uszkodzeniu po mojej ucieczce do rowu, ciekawe czy otrzymam zwrot kosztów naprawy czy będę musiał zakładać swoją sprawę w sądzie. To nie ważne. Jestem jeszcze nieco roztrzęsiony, to też nie ważne. Cieszę się że żyję! Syna odwiezie teść, po południu. Co za szczęście, że jechałem sam, bez małego. Nie wiem co bym zrobił, gdyby jemu coś się stało... |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|