Wpisy z tagiem: małżeństwo
piątek, 25 lutego 2011
Poczuć się wyjątkowo.
Poczytałem trochę blogów, w szczególności dziewczyn które piszą o swoich doświadczeniach z kochankami. Uderzyło mnie w nich jedno. Wszystkie piszą o tym, że kiedy są ze swoim kochankiem czują się wyjątkowe. Czują się najpiękniejsze, jedyne, kochane, czują ze są kimś najważniejszym dla tego faceta.
wtorek, 28 września 2010
Niewyczerpane zasoby.
Otóż, dzisiaj rano okazało się, że moje niewyczerpane zasoby: - cierpliwości, - miłości, - pobłażliwości, - zrozumienia, - itd, itp, zostały znacząco uszczuplone. Na tyle znacząco, że podniosło mi się ciśnienie. Spowodowane to zostało niewinnym oświadczeniem ślubnej, w stylu "to_mi_wisi", na temat jej dolegliwości, oraz związanej z tym naszej abstynencji "S". A dokładniej, na temat jej działań podjętych w celu zmiany obecnego stanu, lub też uściślając, na temat braku owych działań. Wkurwiło mnie olewactwo małżonki niepomiernie. No tak dalej być nie może! Potrafię wiele zrozumieć. Potrafię cierpliwie poczekać. Jednak wobec jawnego olewactwa, nie potrafię być obojętny. Jeszcze nie wiem, co z tym zrobię. Jedno jest pewne. Coś się musi zmienić, bo nie widzę przyszłości dla siebie w obecnie istniejącym układzie jaki zapanował w naszym związku! Siedzę i myślę. Za wiele możliwości nie mam. Albo żona w końcu się zmobilizuje, albo złamię żelazną zasadę, której nigdy jeszcze nie złamałem. Najpierw porozmawiam ze ślubną, po powrocie do domu. To będzie bardzo ważna rozmowa!
sobota, 25 września 2010
Dialog z żoną.
- Kochany mężusiu, idę odkurzyć moje autko do garażu! - To interesujące co mówisz, kochana żonko, proszę mów dalej. - Są tam jakieś gniazdka elektryczne? - Tak, kilka, najlepiej nada się do tego celu to przy samym wejściu, po prawej stronie. - Aha. - Bierzesz mały odkurzacz? - Tak. - To weź razem z nim pomarańczowy przedłużacz. - Sam kabel od odkurzacza nie wystarczy? - Nie. - Czemu? - Bo jest za krótki?
wtorek, 21 września 2010
Tomorrow Never Dies
Wrócili.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Szał-pał
Czyli pakowanie gratów do wyjazdu. Synu się spakował, dwa pełne kartony skarbów, żona też się spakowała, dwie pełne torby ciuchów. Jutro po południu ruszają w drogę. Jak ja im zazdroszczę! Trzy tygodnie sielankowej beztroski. Jedyny problem to wstać tak w granicach 9-tej na pierwsze zabiegi, zjeść śniadanie i zastanowić się nad spędzeniem pozostałej części dnia. Ależ mi brakuje takiego czegoś. Od przynajmniej dwóch lat żaden dłuższy urlop mi się nie przytrafił, max tydzień. No i ostatnia rekonwalescencja, o ile do wypoczynku można ją zaliczyć. Ja natomiast staję przed nowym wyzwaniem. Zaczynam budowę domu. Na środę mam umówionego geodetę i majstra. Zaczynamy tyczenie ław pod fundamenty. Oj będzie się działo przez te najbliższe trzy tygodnie. Tak się składa że jeden dom już wybudowałem, razem z ojcem. Ojciec stary budowlaniec, przy nim sporo się nauczyłem i teraz mam zamiar tą wiedzę wykorzystać. Zobaczymy na ile pomoże mi to uniknąć błędy i zbudować własny domek. No i smutno będzie mi samemu w domku. Hmmmm znaczy się, trzeba by pomyśleć o jakiś rozweselaczach, lub jeszcze lepiej: rozweselaczkach :-P Tiaaa... pomarzyć ludzka rzecz :-D
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Do czego?
Do czego jestem Ci tam potrzebna? Zapytała ślubna, kiedy po raz kolejny zaproponowałem jej spędzenie czasu w sposób aktywny na pływalni. W czym problem? Proste pytanie, prosta odpowiedź. Niby tak a jednak nie. Problem sprowadza się do tego że się różnimy. Temperamentem, charakterem, wyobraźnią, oraz potrzebami, pracą, pomysłem na spędzanie wolnego czasu. Sporo tego. Jak się popatrzeć na nas z boku, to aż dziw bierze, że pomimo tylu przeciwieństw jesteśmy razem. Ja jestem typem szwędaka, nie potrafię spokojnie ustać w jednym miejscu. Ciągle mnie nosi. Moja żona to domatorka. Do tego ja mam w miarę spokojną pracę w jednym miejscu, żona musi ciągle się przemieszczać z jednego miejsca w drugie. Tak więc, po powrocie do domu, zderzają się nasze różne potrzeby, dotyczące spędzania wolnego czasu. Żona chciała by poleniuchować przed telewizorem, ja szukam sposobu żeby wyjść z domu. Oj ciężko jest znaleźć złoty środek. Pal licho jeśli chodzi o czas spędzony w tygodniu. Znacznie gorzej wygląda sprawa weekendów. Ja chętnie wyszedł bym gdzieś do knajpy, posiedzieć przy piwku, potańczyć. Moja żona maksymalnie gotowa jest wyjść ze mną do kina. Pomysły typu: "jedziemy na weekend w góry/nad morze/pod namiot" traktuje jak wariactwo bez szans na realizację.
Niestety, z upływem czasu wcale nam się nie poprawia. Wręcz przeciwnie. Ja z większą chęcią bym na weekend zaszalał, żona wręcz przeciwnie. Padło więc pytanie: "Do czego jestem Ci tam potrzebna? " Odpowiedziałem: "Do szczęścia." Zupełnie szczerze. Potrzebuję cię do szczęścia. Fajnie samemu się pływa w basenie, jeździ na rowerze, włóczy się po knajpach. Jednak zdecydowanie lepiej gdy jest możliwość zrobić to wszystko we dwoje. Rozumiem że tobie się nie chce. Nie wysyłaj mnie jednak wszędzie samego. Nie oczekuję że w każdy wolny weekend będziemy śmigać poza domem. Musisz się jednak zmobilizować i przynajmniej raz na jakiś czas wyjść gdzieś razem ze mną. A co jeśli nie wyjdę? Pyta to moje dziewczę. A nic, odpowiadam. Skoro chcesz, żeby każde z nas układało sobie życie po swojemu, bez drugiej osoby, to proszę cię bardzo, jedynym miejscem gdzie będziemy się spotykać, będzie łóżko późnym wieczorem lub nocą. Jak myślisz, ile czasu upłynie do chwili, gdy znajdzie się ktoś, kto tak jak ja będzie chciał spędzać czas aktywnie w moim towarzystwie? A może pojawi się jakiś domator, który zechce pomieszkać w domku z Tobą w każdy weekend? Tak wyobrażasz sobie przyszłość naszego małżeństwa? Tym razem skończyło się na wyjściu do kina. Szkoda bo miałem ochotę wyskoczyć na ten cholerny basem. Tym razem ustąpiłem ja. Czy następnym razem ustąpi moja ślubna? Ciekawe, na ile nam ta rozmowa wystarczy?
piątek, 30 lipca 2010
Pierwszy wpis
Muszę się wygadać. Wyrzucić z siebie to, co leży mi na wątrobie. Dla spokoju duszy. Jest kilka tematów które chciał bym poruszyć:
Małżenstwo (ze wszystkimi dobrodziejstwami) Internet (w szczególności moja obecność na różnego rodzaju portalach) Moje hobby (ASG, kravmaga)
Być może urodzi mi się coś jeszcze po drodze, zobaczymy co z tego wyniknie.
Następny wpis będzie o Sympatii a raczej o moich doświadczeniach z tym serwisem. |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|