Wpisy z tagiem: prowokacja
wtorek, 31 sierpnia 2010
Mały sadysta
W każdym coś siedzi. Tak mi się wydaje. We mnie na pewno "sporo" siedzi. Przeczytałem ostatnio, że kobiety pragną być uwielbiane i podziwiane. Podobno jest to klucz do ich serc (i nie tylko serc...). Liczy się wytrwałość, oraz bezwstydne wazeliniarstwo. Należy prawić masę komplementów, nieustannie zachwycając się obiektem westchnień, bez względu na to jak ów obiekt na nasze (facetów) westchnienia reaguje. A że będę miał teraz sporo czasu wolnego, szczególnie wieczorem i nocą, zamierzam zaszaleć. Uwolnię małego sadystę, demona, krążącego w zakamarkach mojej świadomości. Będę podstępnie i z premedytacją atakował. Już wybrałem sobie ofiarę. Słabą i bezbronną istotkę. Moim celem jest serdeczna koleżanka mojej żony, dziewczyna która kiedyś z nią pracowała. Zamierzam zasypać ją komplementami. Nie uderzam na oślep, żeby nie było zbyt łatwo. Dziewczyna mnie zna, wie kim jestem, jest też w dobrych relacjach ze ślubną. Do tego wszelkie kontakty zamierzam ograniczyć tylko do rozmów na gg. (Wkurza mnie ten program ale nic lepszego do głowy mi nie przychodzi). Mam zamiar ograniczyć się do jednej wiadomości dziennie... Ciekawe jak się mi skończy ta przebrzydła prowokacja.
wtorek, 17 sierpnia 2010
Kaszanka z biedronki.
Dzwonię do Najważniejszego Wydziału. Odbiera Asia. - Ojej, Asiu, a cóż to za szczęście że odebrałaś mój telefon! Gdzie dyżurna telefonistka wydziału? - A co ja ci się nie podobam? - Asiu... jak możesz tak powiedzieć. Ty mi się strasznie podobasz. Jesteś najpiękniejszą kobietą w Najważniejszym Wydziale. - No nie ma jej, wzięła dzisiaj wolne. A jak bardzo ci się podobam? - Najbardziej mi się podobasz Asiu, a twoja szefowa? - A co ty się tak o inne dopytujesz. Ja ci nie wystarczam? - Z życzliwej ciekawości Asiu, więc jej też nie ma? - No nie. Jest na urlopie. - Jejku, jakie to straszne, zostałaś bidulko sama, samotna, jedyna taka na posterunku, przytulić cię? - Taki chętny do przytulania jesteś? A o inne wypytujesz! - No ja zawsze chętnie bym cię przytulił. A jak są inne to jak mam przytulać? To co? Wpadnę do Ciebie, trochę ci poprzeszkadzam, poprzytulamy się... - Ja nie wiem czy chcę się do ciebie przytulać. - To może być problem. Rozwiążmy go organoleptycznie. Poprzytulamy się i będziesz wiedziała na pewno. Albo wiesz co? Lepiej jak ty przyjdziesz do mnie. U ciebie brakuje warunków do przytulania. Do mnie do biura przychodzi mniej osób, drzwi się od środka zamknie, żeby nam nikt nie przeszkadzał, roletki opuścimy, bo jeszcze przez nasze przytulanie jakiś kierowca albo przechodzeń krzywdę sobie zrobi, będzie dyskretnie i co najważniejsze, romantycznie. - Nie. Nigdzie nie idę. Jak cię swędzi to się podrap! - No swędzi, i tak sobie głupi pomyślałem, że może ty, wiesz... - Nie ma tak lekko, lepiej weź się do roboty... No i tyle z "drapania". Choć w sumie, od początku wiadomo było, że do niczego nie dojdzie. Mimo wszystko przyjemnie było Asię pozaczepiać. Przyjemnie podwójnie, bo zaczepianie to jedna przyjemność, a i pewność że jej głupi pomysł do głowy nie wpadnie, urealnić moje zaczepki, to przyjemność druga. Z Asią jest zupełnie jak z kaszanką z biedronki. Danie mało wyszukane, a jednak raz na jakiś czas przyjemnie je spróbować. Byle nie za często. Z drugiej strony jak taką kaszankę ktoś umiejętnie doprawi, z cebulką na grillu przypiecze, to wiecie, same delicje z tego są, nie? |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|